Facebook
Kontakt/
Reklama
28 Sty 2013
Podróż poślubna po Maroku

Maroko to idealne miejsce na miodowy miesiąc. Po pierwsze, jak w każdym kraju muzułmańskim, podróżującej razem parze na każdym kroku przypomina się, że chcąc czy nie chcąc, uznawana jest za małżeństwo.


Maroko to idealne miejsce na miodowy miesiąc. Po pierwsze, jak w każdym kraju muzułmańskim, podróżującej razem parze na każdym kroku przypomina się, że chcąc czy nie chcąc, uznawana jest za małżeństwo. Kobieta nie ma prawa pokazywać się publicznie z mężczyzną, który nie jest jej mężem albo bratem, a najczęściej bierze się pod uwagę tę pierwszą opcję. Po drugie, Maroko, a zwłaszcza rejon Atlasu Wysokiego, jest wciąż dzikie i nieucywilizowane. Można tam znaleźć kilka cudownie odciętych od świata miejsc, w których ma się wrażenie, że czas stoi w miejscu, miesiąc miodowy miesiąc nigdy się nie skończy... Insha-Allah! – jak mawiają Berberowie.

Najlepsza jest pora deszczowa

Sezon turystyczny zaczyna się w Maroku w kwietniu i trwa do końca maja. W czerwcu w Marakeszu jest 40 stopni C w cieniu i nawet Berberowie nie są tego w stanie wytrzymać. Ludzie przenoszą się do starych kazb lub ksarów, które zapewniają schronienie przed upałem. Turyści i autochtoni wracają do miast dopiero we wrześniu, gdy robi się chłodniej. Kazby to tradycyjne berberyjskie domy, które czasem są tak rozbudowane, że przypominają rozmiarami małe miasteczka. Kazby budowane były z wysuszonej na słońcu ziemi, patyków i kamyczków. Ten prymitywny, acz łatwo dostępny materiał do dziś stosuje się w marokańskim budownictwie – najbardziej luksusowe hotele mają ściany z ziemi i sufity z palmowych gałęzi.


Romantyczny Orient


Najbardziej romantyczne miejsce w Maroku środkowym to bez wątpienia pustynia. Nic nie może się równać z nocnym niebem nad Saharą. Jest doskonale granatowe. Dookoła piaskowa przestrzeń, pofalowana wydmami, oświetlonymi księżycem i chłodny atłasowy piasek pod stopami... W dzień pustynia robi się nie do wytrzymania. Słońce zmusza do ucieczki wszystko, co żyje. Podobno z wycieczki po Saharze wraca się mocno zmienionym.. Najpierw przejażdżka dżipem, kolacja przygotowana przez Mokhtara, który jest wielkim znawcą kuchni marokańskiej, nocleg pod namiotami, a następnego dnia wymarsz na pustynię na grzbietach dromaderów. Koszt tej przygody zależy od wybranego wariantu. 

Śniadanie wśród palm

Zagora słynie z tego, ˝e jest ostatnim przystankiem w drodze na koniec świata, czyli do wrót Sahary oraz z tablicy informującej, że do Timbuktu można dotrzeć w 52 dni... na wielbłądzie. Warto się tam na chwilę zatrzymać, by nacieszyć wzrok zielenią przed wyjazdem na pustynię. Miasto leży w dolinie Dra i choć od 7 lat panuje tu susza, otoczone jest tętniącymi życiem gajami palmowymi. Najlepsze pokoje hotelowe majà widok na palmiarnię. Zasypiając przy otwartym oknie ryzykujemy, że od wczesnych godzin rannych będą nas budzić śpiewające w
palmowych gałęziach ptaki, ale ma to swój urok...  Za nocleg w jednym z jej 5 komfortowych pokoi płaci się około 300 dirhemów od osoby.



www.modanaslub.pl

Artykuły