Facebook
Kontakt/
Reklama
04 Sty 2012
Ślub za granicą
Ślub za granicą
W polskim kalendarzu
połowa miesięcy nie
nadaje się na ślub...
bo nie ma „R”. Gdyby
jednak wypowiedzieć
ich nazwy w języku
angielskim lub
hiszpańskim - styczeń,
luty, kwiecień, stają
się nagle miesiącami
z wymaganą literą.
Wtedy też szansę na
niezwykły ślub mają
ci, którzy wybiorą
się za granicę...

Biała suknia, samochód, wynajem sali, zaproszenia,


oprawa uroczystości i masa emocji… to


oznacza Wielkie Wydatki… Czy jest sposób,


by ograniczyć przedślubną nerwówkę? Jak sprawić,


by uroczystość była niezwykła, a przy tym tańsza?


Odpowiedzią są ankiety internetowe, które wskazują,


że prawie 20-proc. kobiet marzy o ślubie egzotycznym,


z dala od znajomych, rodziny i wszystkich przygotowań.


Możliwości zawarcia związku małżeńskiego poza Polską


jest bardzo wiele i nie ma par, które nie byłyby z tego


wyboru zadowolone. Nie ma też środowisk, w których


takie wydarzenie nie wywoła zazdrości i komentarzy...


Ale niech gadają...


Bo jest o czym!


Ślubne fabryki


Na świecie istnieją trzy miejsca, które uczyniły z udzielania


ślubów swoją wizytówkę. Dwa z nich to amerykańskie


fabryki związków małżeńskich: Las Vegas i Hawaje,


trzecim jest półwysep Cejloński, czyli Sri Lanka.


Całkowita dowolność miejsca (można poszukać miejsca


udającego szkocką kapliczkę i muzułmański meczet),


czasu (24 godziny na dobę) i akcji (ogranicza tylko limit


karty kredytowej).


Najczęściej wymieniana zaleta i jednocześnie wada to


słynne: five minutes, Visa accepted, czyli pięć minut


i karta Visa. Tak szybko i z takim minimalizmem


ślub można wziąć tylko tam, ale warto zaznaczyć, że


o kapliczkach ślubnych w Vegas niektórzy mówią, że są


jak fast-foody.


Hawaje i Sri Lanka


Dwie wyspy, a właściwie cały archipelag i wyspa – Hawaje


i Sri Lanka działają podobnie jak Las Vegas, ale


w trochę innym klimacie i atmosferze. Ci, którzy pragną


wziąć tam ślub, powinni zacząć od znalezienia miejsca,


w którym chcą przeżyć tę uroczystość i skontaktować się


z hotelem, rzadziej firmą, a ci przeprowadzą całą uroczystość.


Dokumenty wysyłane są pocztą kurierską


2-3 miesiące wcześniej.


Pomijając samo miejsce oprawa jest również niezwykła,


np. na Sri Lance przestrzegana jest tradycja siedmiokrotnej


wymiany między młodymi wiązanki betelowych


liści, co oznacza związanie młodej pary jako męża i żony,


w miłości i jedności, która może przetrwać siedem pokoleń;


wzajemnego karmienia się ryżem gotowanym na


mleku (tradycyjna lankijska potrawa), co symbolizuje


obietnicę opiekowania się sobą nawzajem przez całe


życie oraz zakończenia ceremonii przez symboliczną


podróż na nowej drodze życia na grzbiecie słonia...


Sri Lanka hołduje zwyczajowi, że młodzi ubrani są


w miejscowe stroje ślubne – eleganckie sari i tradycyjną


biżuterię, delikatne jedwabne sarongu i długą koszulową


tunikę. Na Hawajach natomiast większość par jest


w klasycznej biało-czerni, trochę tylko „odchudzonej


z warstw koronek” ze względu na klimat.


Liczba atrakcji zależy od wykupionego pakietu, na ogół


w standardzie są bukiety ślubne i egzotyczna kolacja


(homary, soczyste mango i ananasy) w noc poślubną


w apartamencie młodych, ale ilość możliwości wyboru


tortów, dekoracji, miejsca (plaża czy stara kapliczka?),


oprawy muzycznej (bębniarze, tancerze, chórki)


i obrządków (lokalnym, muzułmańskim, buddyjskim,


chrześcijańskim, tradycyjnym albo własnym!) jest właściwie


nieograniczona.


Obie wyspy reklamują się i są postrzegane jako wyspy


ślubów, wyspy zakochanych, więc trudno się dziwić, że


takie przedsięwzięcia są coraz częstsze. Od kilku lat m.in.


grecki Rodos również ubiega się o ten tytuł.


Ślub cywilny za granicą


Zdecydowanie najprostszym, najtańszym, najszybszym


i bez problemu akceptowanym przez polskie prawo sposobem


na zawarcie związku małżeńskiego za granicą jest


ślub w polskiej placówce dyplomatycznej. Narzeczeni


składają oświadczenie o wstąpieniu w związek małżeński


publicznie, w obecności dwóch pełnoletnich świadków.


Ślubu udziela konsul, dokumenty trzeba miesiąc wcześniej


przesłać do wybranej Ambasady RP pocztą kurierską,


dojechać lub dolecieć na miejsce, a po samej


uroczystości i powrocie do kraju przygotować na ok.


3-miesięczne oczekiwanie na dokumenty poświadczające


zawarcie związku małżeńskiego przysyłane pocztą


dyplomatyczną.


Miejsce można wybrać dowolne. Jeśli np. podczas spaceru


po praskich Hradczanach natkniemy się na wyjątkowo


ładny gmach polskiej Ambasady, można pomyśleć


o ślubie tam, jeśli marzy się nam podróż poślubna


kanałami Amsterdamu albo uczestnictwo w karnawale


w podmadryckim Toledo najlepiej jeszcze w strojach ślubnych,


warto zapytać pracowników tamtejszych Ambasad


RP o możliwość zawarcia tam związku małżeńskiego.


Pytanie można zadać e-mailem. Spis wszystkich placówek


dyplomatycznych RP znajduje się na stronie MSZ:


http://msz.gov.pl. Kontakt z konsulami i pracownikami


Ambasad potwierdza zasadę, o której można usłyszeć


na zajęciach z protokołu dyplomatycznego na SGH:


są tylko dwa kraje na świecie – Polska i USA, które


naprawdę dbają o swoich obywateli. Na zapytanie


e-mailowe, odpowiedź rzadko kiedy nie przychodzi,


nawet gdy jest odmowna. Można się więc dowiedzieć, że np. ani w Kambodży, ani w Wietnamie nie można


wziąć ślubu, gdyż są to za małe placówki, natomiast już


w sąsiedniej Tajlandii, w Bangkoku, nie powinno być


z tym problemu.


Atmosfera w tego typu miejscach jest bardzo przyjazna,


same wnętrza Ambasad czy to w Meksyku, czy to


w Chinach przypominają polskie urzędy, tyle tylko, że


za drzwiami nie stoi kolejna para czekająca na wejście


i powiedzenie sobie: „tak”. Po samej uroczystości można


się wybrać do lokalnej (może nawet wcześniej zarezerwowanej?)


przytulnej restauracji i tam spędzić resztę


wieczoru po ekscytującym dniu.


Jak załagodzić sytuację po powrocie, jeśli TO


już się stało?


Jeżeli klamka zapadła i jest już 100% decyzja, że jeśli ślub


to tylko za granicą i najlepiej tylko we dwoje, może się


zdarzyć że narzeczonych ogarną wątpliwości co potem?


Co po powrocie do kraju, jak powiedzieć o tym rodzinie,


znajomym (przy czym największe obawy budzą na ogół


osoby starszych pokoleń)? Być może w ferworze zamieszania


i natłoku emocji to pytanie pojawi się dopiero


na kolacji przy gitarowych brzdękach meksykańskiego


mariachi i pyszne danie stanie okoniem w gardle?


Jak załagodzić sytuację po powrocie?


Większość par, które wzięły za granicą ślub cywilny


zaczyna po powrocie do Polski przygotowania do ślubu


kościelnego. Być może mija to się z celem oszczędnościowym


całej imprezy, ale zdecydowanie uzdrawia


atmosferę. Jeszcze inni obiecują zawrzeć ślub kościelny


i po prostu odwlekają decyzję do momentu, aż środowisko


o wszystkim zapomni i ktoś inny wytnie jakiś zaprzątający


głowy „numer”... Jeszcze inni robią po powrocie


duże przyjęcie, nazywają je weselem i to też działa.


Czasami na horyzoncie młodych małżonków pojawia


się inna okoliczność: np. chrzciny, przeprowadzka do


nowego domu i spotkanie rodzinne jest przesuwane na


kolejną okazję, przemianowywane i „odświętowywanie”.


fot: Zina Seletskaya/ShutterStock, Inc.


moda na ślub


51


Spotkanie ze znajomymi można urządzić w formie relacji


z podróży. Pokaz slajdów (zdjęć cyfrowych z rzutnika),


ciekawy wykład gospodarzy o wyprawie, dużo oryginalnego


jedzenia z danego kraju (nie ma znaczenia czy to


knedle, zeli i piwo, pikantny gulasz z winem czy ryżowe


przysmaki jedzone pałeczkami) oraz miniupominki dla


gości.


Prezenty zresztą są doskonałe w każdej sytuacji. Nie


muszą być drogie, ale warto pamiętać o jak największej


ilości potencjalnych obdarowanych (i to tych z rodziny


i tych z kręgu znajomych). Coś typowego dla danej kultury


(mile widziane rękodzieło ludowe) warto opatrzyć


dodatkową karteczką-wizytówką z imionami młodych


oraz datą ich ślubu (na awersie).


Ekipę z pracy można uraczyć jednym wspólnym prezentem.


Zdecydowanie najmniej konfliktowe i najłatwiejsze


do podzielenia są rzeczy do zjedzenia. Czyli np. oryginalne


wiedeńskie pralinki mozartowskie, jeśli ślub był


w Austrii, prawdziwą cejlońską herbatę – najlepszą na


świecie – ze Sri Lanki (przy okazji warto pamiętać, że


rząd lankijski pozwala wywieźć tylko 3 kg tego przysmaku)


albo idąc tym samym tropem: najlepszą kawę na


świecie, jeśli ślub był w Kolumbii albo w innym pobliskim


kraju w Ameryce Południowej.


Który by wariant nie wybrać, można ten problem rozwiązać.


Zawsze jest co prawda ryzyko, że pozostaną osoby


niezadowolone, ale z pewnością jest to ta sama grupa


malkontentów, która narzekałaby po ślubie, że tort był


zdecydowanie za słodki...


Plusy i minusy ślubu za granicą


Jednak ślub za granicą ma też minusy, np. koszty, które


jeśli zostaniemy w kraju, na ogół ponoszą rodzice.


czy też brak osławionych zdobyczy weselnych, czyli


kopert), ale ma bardzo dużo plusów. Zawsze można


przygotowania do samego ślubu utrzymać w tajemnicy


(tak zresztą robi większość par) i po powrocie postawić


wszystkich przed faktem dokonanym – zwalić całą przygodę


na impuls chwili i liczyć na zrozumienie błędów


młodości.


Justyna Madzińska





Formalności i dokumenty:

Potrzebne dokumenty

Aby po powrocie z podróży, ślub był ważny w Polsce należy spełnić dodatkowe warunki. Polacy

wstępujący w związek małżeński, np. w Vegas będą musieli zabrać z kraju specjalne zaświadczenie

o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego (uwaga! – jest to dokument terminowy,

który traci swoją ważność po trzech miesiącach od daty jego wystawienia, po tym terminie należy

ponownie wystąpić o jego wystawienie). Po ślubie za granicą, należy wpisać treść aktu ślubu do

ksiąg stanu cywilnego w kraju, w którym macie stałe zameldowanie, czyli w Polsce. W tym celu

zagraniczny akt małżeństwa należy przetłumaczyć na język polski (tłumaczenia musi dokonać

tłumacz przysięgły w kraju lub za granicą). Po dokonaniu wpisu wystawiane są odpisy skrócone

aktu małżeństwa w języku polskim, które są wymagane, np. dozmiany dowodu osobistego,

paszportu, itp .

O wymagania lepiej zresztą dopytać się już przed wyjazdem we własnym USC, bo może

się okazać, że potrzebna była określona liczba odpisów albo dane świadków. Zresztą zdarza

się spotkać w Polsce osoby, które wzięły ślub z obcokrajowcem za granicą, po kilku latach się

rozwiodły, przyjechały do kraju, a w polskich dokumentach wciąż są cały czas niezmiennego

stanu wolnego.


Artykuły