Facebook
Kontakt/
Reklama
29 Luty 2008
Styl i szyk
„Elegancki i szykowny wygląd nie tylko zapewnia dobre samopoczucie, ale i otwiera drogę do kontaktów towarzyskich i biznesowych, a często także jest warunkiem sukcesu życiowego.
Projektuję dla kobiet nowoczesnych, dynamicznych, które chcą czuć się elegancko przez cały dzień.”

Tak mówi o sobie Teresa Rosati, czołowa polska projektantka. Kobieta z klasą i pomysłem na życie. Zapytaliśmy ją o tajniki projektowania sukien ślubnych i plany na przyszłość.


Moda Na Ślub: Szyje Pani suknie na zamówienie. Czy projektowanie indywidualnego stroju to wyzwanie?


Teresa Rosati: Projektuję i szyję suknie na zamówienie na różne figury i do różnych typów osobowości klientek. Staram się uwzględnić ich upodobania co do koloru tkaniny, jej rodzaju. Jeśli chodzi o fason, staram się być konsekwentna w jego wyborze dla danej klientki. Uważam bowiem, że najważniejsze jest, aby kobiety czuły się dobrze w zaprojektowanych przeze mnie sukniach – moje zadanie to przekonać je, jeśli mają odmienne odczucia, do fasonu, koloru.




MNŚ: Każda Pani kolekcja ma motyw przewodni. Czy kreacje powstają pod kątem danego motywu, czy raczej motyw sam tworzy się wraz z kolekcją?


TR: Moje modele w kolekcji powstają raczej pod kątem danego motywu.




MNŚ: Czym kieruje się Pani projektując suknię dla konkretnej klientki?


TR: Figurą, wiekiem, osobowością, środowiskiem zawodowym i rodzajem okazji, na jaką potrzebuje danej kreacji.




MNŚ: Jak określiłaby Pani klientki, które przychodzą z indywidualnymi zamówieniami?


TR: Są to zazwyczaj bardzo młode dziewczyny, które potrzebują sukni na specjalne okazje typu: śluby, przyjęcia prywatne i zawodowe – mniej lub bardziej oficjalne lunche, koktajle, imprezy wieczorowe i wielkie bale.




MNŚ: Wizja. Krawiectwo. Materiały. Trzy rzeczy, które składają się na dobrą kolekcję. Czy któraś z nich jest dla Pani szczególnie istotna?


TR: Wszystkie trzy są równie istotne. Najbliższa sercu są dla mnie: wizja i tkaniny.




MNŚ: Swoją suknię ślubną zaprojektowała Pani sama. Jak wyglądała?


TR: Była to długa suknia z białej gipiury (rodzaj koronki o wypukłym wzorze).



MNŚ: Czy projektując suknię ślubną ma Pani wizję dodatków, takich jak welon czy rękawiczki? Jeśli tak, to czym się Pani kieruje przy ich doborze?


TR: Najczęściej projektuję także welon. Jestem zwolenniczą klasyki, jeśli chodzi o wyjątkowe uroczystości, jakim jest niewątpliwie ślub. Długość, sposób upięcia i tkanina, z której wykonany jest welon, musi być dopasowany do konkretnego modelu sukni.




MNŚ: Czy myślała Pani o osobnej kolekcji sukien ślubnych?
TR: W przeszłości przygotowałam już kolekcję sukien ślubnych do specjalnej sesji zdjęciowej wykonanej przez znakomitego fotografika Marcina Tyszkę, a opublikowanej w jednym z polskich magazynów ślubnych. Chętnie bym to powtórzyła.

Artykuły